Mało znana i niezwykle skuteczna technika pozycjonowania (efekt gwarantowany)

Dzisiaj kolejny filmik, w którym dzielę się jedną z niezwykle wartościowych technik pozycjonowania. Mało osób o niej wie… a Ci co wiedzą – wykorzystują z premedytacją i zdobywają pierwsze miejsce w Google! Zapraszam do oglądania:

Arkadiusz Podlaski

Ekspert marketingu internetowego, właściciel firmy szkoleniowej Yedu. Trener, certyfikowany specjalista Google. Pomaga przedsiębiorcom oraz firmom zwiększać zyski, wykorzystując skuteczny marketing internetowy.

Zobacz wszystkie artykuły

42 komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • @GoogleMaster

    Nie miałem swojej pizzerii 😉 Dokładnie chodziło o program partnerski http://propartner.entiro.pl (restauracja Netkelner.pl). Były to prowizje z zamówień klientów. Miałem swoją ministronę, która kierowała na stronę restauracji.

  • Ja pozycjonuję jeden ze swoich artów na taką jedną błędną, ruch z tego jest przeogromny. Trzeba po prostu dobrze wybrać.

    Video-poradnik świetny, niektórzy Cię zjedzą że udostępniasz wszystkim tak wartościowe informacje 😛 (nie ja).

  • Sposób podobny jest do kombinacji z błędami w nazwach domen.
    Ale ciekawi mnie jak rozwiązać to technicznie. Głupio trochę mieć tag z błędną pisownią, żeby nie powiedzieć nieprofesjonalnie.

  • Bardzo konkretna porada dziękuję bardzo. Ale czy to przyniesie duży ruch to raczej wątpię jedyny plus tego to to że łatwo bez pozycjonowania dostać się wysoko w google. Wspomniałeś coś o nie etycznym zachowaniu, żeby wszyscy grali czysto to nie było by tego spamu wszędzie.
    Także taka zmiana w pisowni to nie jest jakieś duże „przegięcie”.

  • …google nie podpowiada właściwego wyrazu ponieważ jest „więcej odpowiedzi”, podpowiada go ponieważ nie jest w wystarczającej liczbie wyszukiwany i wtedy włącza się sugester – czyli w tej kolejności 😉

  • Mówisz, że zarabiałeś na frazie „picca” (czas przeszły). Czemu więc zrezygnowałeś z zarabiania na tej frazie, skoro przynosiła Ci taki dochód?

  • @ Mariusz Kołacz

    Dzięki za pozytywne słowa i potwierdzenie, że ta metoda działa. Wszystko oczywiście zależy od frazy. Nie każde słowo da się przewidzieć, ale większość można wychwycić chociażby za pomocą Google Keyword Tool:
    https://adwords.google.pl/select/KeywordToolExternal

    Google Keyword Tool pokazuje, że samo „łiłe łakiu” w dopasowaniu przybliżonym ma 4400 wyszukiwań miesięcznie. A jest całkiem sporo podobnych fraz 😉

  • @ Telekomisarz

    Rzeczywiście z domenami jest podobnie. Czy głupio/nieetycznie jest dodawać taki tag? Kwestia sporna. Podzielę się z Wami jednym przykładem z mojego bloga… Słowo „copyrighter” zamiast „copywriter”. Chodzi oczywiście o osobę, która pisze teksty reklamowe… „Copyrighter” to słowo, które z tego co wiem nie istnieje, a jest często wpisywane właśnie w tym kontekście.

    Mam na blogu taki tag:
    http://arkadiuszpodlaski.pl/tag/copyrighter/

    Nazwa tagu rzeczywiście jest błędna, ale na samej stronie użytkownik nie zobaczy już słowa „copyrighter” tylko „copywriter”. Moim zdaniem jest to etyczne działanie. Serwuję użytkownikowi treść, której poszukuje (mimo że wpisał błędnie) – a na stronie edukuję go, że jednak pisze się to inaczej…

  • @ Tadeusz

    Ruch przyniesie, jeśli będzie to naprawdę dobra fraza. Chociażby słowo „persfazja”, pisane przez „f” jest frazą bardzo popularną. Jest ich całkiem sporo, choć wiadomo, że im więcej osób wie o tej technice – konkurencja może być większa i przez to będzie trochę trudniej się wbić na pierwsze miejsce (nawet na błędną frazę).

  • @ homoklikus

    Dzięki za podsunięcie kolejnego pomysłu. Nie umieszczenie błędnej frazy na stronie, a jedynie linkowanie błędnym anchorem jest ciekawym rozwiązaniem, choć mniej skutecznym. Wiadomo, że jeśli błędna fraza będzie w adresie url, title, h1 na stronie – to skuteczność jest nieporównywalnie większa niż w przypadku linkowania samym anchorem.

    Tak jak mówię – kwestia etyczności tej techniki jest sprawą otwartą. Dla niektórych będzie to przegięcie, a dla innych po prostu wykorzystanie pewnej furtki na naturalne zdobycie dodatkowego ruchu . Nie ulega jednak wątpliwości, że ta technika działa… To czy ktoś ją zastosuje, to już zależy od niego samego.

  • @ GoogleMaster

    Akurat przy frazie „picca” dostałem filtr na całą domenę za używanie SWL (stare czasy). Nie chciało mi się już tego odbudowywać – zająłem się innymi projektami.

    • „Tak” Marko, zdaję sobie sprawę z tej przypadłości 🙂 Dzięki za zwrócenie na to uwagi. Postaram się ograniczyć używanie tego słowa i baczniej zwracać na to uwagę przy tworzeniu kolejnych materiałów.

  • Panie Arkadiuszu,

    Proszę nad sobą panować i nie wkładać między zdania słowa „TAK”, bo normalnie słuchać się tego nie da …

    • Świetny przykład pokazany z angielskimi nazwami 😉 Metoda skuteczna, bo sam ją już testuje na jednym ze swoich blogów, ale niestety nie jest dostępna dla każdego. Nie wszystkie frazy da się pod to podciągnąć, zwłaszcza gdy chodzi o frazy techniczne (nazwy narzędzi, sprzętów, urządzeń). Osobiście nie ryzykowałbym wrzucania do meta tagów błędnie napisanych fraz, chociaż swojego bloga czasem pozycjonuje na różne literówki. Co ciekawe, nieraz mam wejścia z takich fraz jak „copyrighterem” czy „copywritinga”, „copywhriter”, chociaż żadne z tych słów się nie pojawia na blogu (nie pojawiało wcześniej).

      • Twój przykład Adam tylko potwierdza jak mała konkurencja jest na te słowa i o ile więcej ruchu można zgarnąć pozycjonując się na takie frazy 🙂

        • Owszem, konkurencja konkurencją, ale z drugiej strony jaki jest sens pozycjonować na frazy z literówkami czy błędnie pisane, skoro ich poprawne wersje zgarniają średnio 50-150 wyświetleń miesięcznie? Przy takich frazach konkurencja jest tak mała, że kilkoma linkami można dostać się do top1 na poprawne słowa kluczowe:)

          • Jeśli na poprawne frazy nie ma konkurencji, a jest większa liczba wyszukiwań to oczywiście lepszym rozwiązaniem jest pozycjonowanie poprawnie pisanej frazy. Technika, o której mówię w filmie ma szczególne zastosowanie przy troszkę bardziej konkurencyjnych frazach, gdzie ciężko trafić do TOP 10.

          • Pamiętam starą kasetę mojego ojca. Miał tam nagrany zespół The Eagles. Jako, że tato angielskiego ani mru mru, więc napisał po prostu De Igles 😉

            Nie wiedziałem, że to wciąż funkcjonuje 🙂 Ciekawa opcja, gdy mamy na prawdę trudne nazwy jak: Oszę, Kerfur itp 🙂

        • „łiłe łiłe łakiu” :)) Genialne! — Są frazy, błędnie pisane, na których konkurencja jest równie silna, jak na poprawnie pisanych. Pozdrawiam

          • Nikt nie powiedział że będzie łatwo 😛 Trzeba znaleźć swoje rodzynki 🙂

          • temat ciekawy, jednak jak duży odsetek ludzi myli się podczas wpisywania w google. z tego co widać nie są to pomyłki a brak wiedzy. do stworzenia contentu trzeba by było zacząć prace z takim tłumaczem z angielskiego na englisz ic ryli izi

          • Zauważyłem, że podobną technikę stosują nie tylko pozycjonerzy. Na przykład wchodząc na stronę kwejk.pl i wpisując jej adres błędnie np. kwjek.pl wchodzimy na stronę, która informuje nas, że wygraliśmy telefon i zachęca do wysyłania SMSów. Działa to w podobny sposób jeśli chodzi o wiele stron. To ciekawe, że można zarabiać na tak oczywistych ludzkich pomyłkach.

          • Idealnie jestem wielkim leniem i dużo bardziej wole pooglądać jeden 5 min film niż czytać 100 stron wątku na forum z którego nic nie wynika – dziękuję bardzo !

          • Nie będę słodził ale browar się należy. Niewątpliwie lepsze rezultaty osiągało się gdy nie było autouzupełniania w google teraz gdy są podpowiedzi duża grupa osób korzysta właśnie z nich. Sprawdziłem kilka interesujących mnie fraz w adwords i zauważyłem że jest to narzędzie którym warto się zainteresować bo jeśli osiągnie się TOP 1 to ruch może być naprawdę duży. Człowiek kombinuje a tutaj takie możliwości przy niewielkich nakładach finansowych

          • A tak z ciekawości czy nie łatwiej i korzystniej dla strony będzie linkować frazę na błędnie napisanego słowa…

            Zalety widzę dwie
            -możliwość zdobycia wielu fraz – podobnych do siebie
            copyrighte, copyrigter
            -druga zaleta to nie zaśmiecanie swojej strony mimo wszystko 🙂

            Oczywiście na efekty będzie trzeba trochę dłużej poczekać jednak strona będzie czysta 🙂

          • Czy to jeszcze działa? To znaczy, czy teraz po tych nowych algorytmach nadal jest to aktualne?

          • Tak – im więcej osób o tym wie, tym będzie większa konkurencja. Niektóre błędne słowa są rzeczywiście oblegane, ale nie jest ich dużo… Gwarantuję, że istnieje bardzo dużo fraz, które tylko czekają aż ktoś je zauważy 😉

  • Faktycznie, nie chciałem umieszczać słów z błędami ani w meta ani w tekstach na stronie, ale druga część Twojej wypowiedzi (najczęstsze błędy użytkowników) dała mi do myślenia.

    Sprawdzę w Keyword Tool External różne kombinacje (błędy ortograficzne, literówki, przestawienia liter) i zdecyduję, chociaż im dłużej myślę o tym co napisałeś tym bardziej mi się podoba. Właściwie to już wcześniej czasami gdzieś wplatałem potoczne określenia używane przez klientów czy to w branży, ale Twój materiał otworzył mi oczy na to, że można iść z tym jeszcze dalej i dał mi nową dawkę inspiracji 🙂

    Dziękuję za konkretną pomoc.

    • Również dziękuję. Cieszę się, że dostrzegłeś potencjał w tej technice. Mam nadzieję, że przyniesie Ci sporo dodatkowego ruchu 🙂

      • Naprawdę ciekawe 🙂 Już zastanawiam się ,czy nie mógłbym tego jakoś wykorzystać. Wygląda na to, że głównym tematem przewodnim są nazwy w obcych językach, których w dalszym ciągu wiele polaków nie zna….

  • No ciekawe, ciekawe 🙂 Nigdy o tym nie pomyślałem, żeby wykorzystać takie coś w pozycjonowaniu. Może czas pomyśleć o tym na serio 😀

  • Po tytule spodziewałem się, że zostanę mówiąc językiem współczesnych internautów „wytrollowany) a tu proszę – bardzo ciekawy temat dla pozycjonerów 🙂 Zastanawiam się czy dało by się wykorzystać ten motyw dla moich stronek. Wygląda ,że trzeba mieć po prostu pomysł 🙂

    • Nigdy o czymś podobnym nie słyszałem 🙂 Z początku myślałem, że to są jaja, ale potem stwierdziłem, że rzeczywiście można z tego skorzystać. Dobry artykuł, pozdrawiam.

  • Niektórzy nie znają angielskiego i wpisują co mogą. Ciekawym przedsięwzięciem na pewno byłoby wymyślenie wielu alternatywnych wersji angielskich fraz i wykorzystać je w pozycjonowaniu.