Cudowne promocje Kerfura, historia promocyjnego papieru do drukarki

Powoli zaczynam się przyzwyczajać, że prawie każda wizyta w hipermarkecie kończy się moją reklamacją. Na każdym kroku trzeba walczyć o swoje, bo inaczej nasz portfel przy każdych zakupach jest skutecznie opróżniany o kolejne złotówki. Niby nic, drobne kwoty, ale jeśli podsumować wszystkich klientów, hipermarket zarabia na tym naprawdę sporo.

Skończyłem z bierną postawą. Tym razem będę starał się za każdym razem walczyć o swoje. Tym bardziej, że jest to świadome działanie hipermarketów. Nie łudź się, że to pomyłka. Wczorajsze zdarzenie po raz kolejny utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to świadome działanie, które ma celu zwiększenie zysków.

Normalne zakupy: chleb, mleko i kilka innych artykułów pierwszej potrzeby. Kończy się papier w drukarce, więc szukam najtańszego na sklepie… Znalazłem 🙂 10,84 zł za 500 kartek – cena przyzwoita, więc biorę dwie sztuki. Przy kasie okazuje się, że cena jest inna – oczywiście wyższa, a dokładnie 12,25 zł. 49% klientów machnie na to ręką, drugie tyle w ogóle nie zuważy… 2% upomni się o swoje. Piszę ten artykuł między innymi po to, aby ten odsetek się zwiększył. Upominajcie się o swoje pieniądze! Nie pozwólcie się bezkarnie okradać.

Ale dokończmy historię, która mnie wczoraj spotkała. Nie pierwszy raz udaję się do punktu informacyjnego, żeby wyjaśnić sytuację. Mówię, że zaszła pomyłka – naliczono mi większą kwotę, niż była na półce. UWAGA! Nie sprzeczaj się z kasjerką! Ona tylko kasuje produkty i najczęściej nie ma pojęcia o praktykach hipermarketu. Ciężko pracuje i z pewnością nie chce, żeby jej praca była użeraniem się z ludźmi. Oszczędź jej niepotrzebnych przykrości. Moim celem jest, aby zaprzestano takich praktyk. Stąd zgłaszaj swoje reklamacje w punkcie informacyjnym – uwierz mi, że tam są odpowiednio poinformowani: co i jak…

Wróćmy do rzeczy. Mówię, że cena na paragonie nie zgadza się z tą na półce sklepowej. Pani odpowiada mi, że pewnie się pomyliłem – żebym sprawdził jaka jest rzeczywista cena promocyjna. No to ja pokazuję zdjęcie w telefonie komórkowym, które załączam w tym momencie…

Obecna technologia pozwala nam bardzo szybko i łatwo zrobić zdjęcie. Nie trzeba mieć aparatu, najczęściej wystarczy zwykły telefon. Większość z nich jest wyposażona w gorszy bądź lepszy aparat do robienia zdjęć. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do ceny – zawsze zrób zdjęcie. Utniesz od razu wszelkie spekulacje, jakobyś się pomylił i że na pewno cena jest oznaczona prawidłowo.

Po przedstawieniu zdjęcia, Pani jednak odpowiada mi w następujący sposób:

Myśli Pan, że to tak łatwo zapanować nad wszystkimi cenami w sklepie (bierze mnie na współczucie). Właśnie zmieniamy cenę i zaraz będzie ona zaktualizowana.

Gadka szmatka. Mówię, że cena się nie zgadza z tą na półce i proszę o wypłatę różnicy, jednak bezskutecznie. Czy to naprawdę taki problem, aby najpierw umieścić cenę, a dopiero potem wyłożyć towar na półkę? Proszę o kontakt z kierownikiem! Pani wykonuje telefon i krótko oznajmia: „dwie ryzy papieru”. I sprawa załatwiona!!! Poważnie? Wystarczył jeden krótki telefon? Co z innymi klientami, którzy nie mieli odwagi bądź nie chcieli się wykłócać o te kilka złotych… Zostali najzwyczajniej w świecie spławieni, a hipermarket zarobił kolejne, niesłuszne pieniądze…

Dla mnie jest to cenna nauczka. Gdziekolwiek ta Pani zadzwoniła… Dostała pewnie odpowiedź w stylu: „OK, wypłać pieniądze”. Jest to znak, że nie byłem pierwszy. Ktoś dokładnie wiedział o jaki papier chodzi i jaka jest sytuacja, bez zbędnych tłumaczeń. Pewnie działają w stylu – najpierw odrzucamy wszelkie argumenty klienta… No chyba, że się wykłóca, to zwrócimy mu pieniądze.

Wszystko było gotowe… zauważyłem, że nie byłem pierwszą osobą reklamującą ten produkt. Przede mną ktoś otrzymał zwrot za 4 ryzy papieru. Nikt jednak nie pofatygował się, żeby zmienić cenę na półce. Najwidoczniej to świetny biznes – co z tego, że 2% ludzi się upomni, skoro i tak na tym zarabiamy… 1,41 zł na jednym kliencie? 1,41 zł x 100 klientów dziennie to 141 zł, a 141 zł x 30 dni to 4230 zł miesięcznie. 4230 zł x… no właśnie, ile takich produktów jest na sklepie? 100? 423.000 zł na akcjach cenowych miesięcznie? Przyznasz, że kwota warta kreatywnego „marketingu cenowego”…

Drażnią mnie tego typu praktyki, dlatego coraz częściej reaguję, aby położyć im kres. Apeluję tym samym do wszystkich, aby wykłócali się o swoje. Niech niecne zagrania hipermarketów wyjdą na światło dziennie. Kilka lat temu napisałem książkę, zatytułowaną „Świadome Zakupy„, w której opowiadam o nieetycznych technikach hipermarketów. Wierzę, że nadejdzie taki czas, gdy klient będzie rzeczywiście pierwszym ogniwem całego łańcucha. Elementem, od którego zaczyna się cały marketing. Zadowolenie klienta będzie ważniejsze niż chwilowy zysk… który niestety bardzo często przysłania oczy kierownikom, dyrektorom czy prezesom hipermarketów…

50 Comments

  1. Na pewno nie jest to celowe działanie personelu tego konretnego sklepu w celach zarobkowych, gdyz taka sytuacja psuje statystyki danego sklepu. Jest to po prostu lenistwo bądź olewający stosunek do pracy w.w personelu. Nie doszukiwałbym się tutaj celowegodziałania na szkode klientów, gdyż jak już napisałem sklep bardziej na tym traci aniżeli zyskuje.
    Pozdrawiam

    1. Przeciez od razu widac ze autor artykulu to debil, jak mozna dyskutowac z kims kto nawet nie wie o jaka jest nazwa sklepu o ktorym pisze… jaki Kerfur taki Arkadiuż Podpisdolaski…

      1. Gratuluję. Nazwać kogoś debilem za to, że spolszczył nazwę. Ciężko mi dyskutować z Twoimi argumentami 🙂

    2. W jakim aspekcie psuje statystyki? Bo zarobki sklepu z pewnością idą w górę. Zauważ, że odsetek pomyłek na korzyść klienta jest bardzo niewielki. Jakimś dziwnym trafem wszystkie ceny w kasie okazują się droższe niż cena na półce, a nie na odwrót. Naprawdę wierzysz, że to przez przypadek?

  2. To jest prawda! Ile razy bylem w Carrefourze, tyle zawsze coś się nie zgadzało. Szczytem był 0,5l Tymbark, za który zapłaciłem 3,79zł a na półce była cena 2,39zł i ze względu na brak czasu kupiłem. Co za głupie praktyki!

    1. Ja miałem już mnóstwo podobnych przypadków. Staram się zwracać baczną uwagę na te niezgodności, ale pewnie o wielu z nich nawet się nie dowiedziałem… Nie mam czasu analizować skrupulatnie każdego paragonu. Jeśli wykryje coś przy kasie, wtedy upominam się o zwrot.

      Natomiast wiem jak to z reguły bywa – nawet jak ktoś zauważy „pomyłkę” – to nie chce mu się fatygować i awanturować o te kilka groszy. Niestety tak robi większość i markety na tym zarabiają konkretne pieniądze.

  3. Moja technika na takie zagrania hipermarketów jest następujące. Jeżeli nie kupuję sprawdzonego produktu, lub na promocji to zawsze sprawdzam w czytniku cen. Zauważyłem, że hipermarkety jakoś nie specjalnie kusza się by je naprawiać z tego właśnie względu. Czytnik cię nie oszuka, ponieważ kod twojego produktu leci do centralnego komputera, z którego cenę produktu pobierają też kasy. Musieli by zmienić cenę od czasu zeskanowania w czytniku do zajścia do kasy, jednak to jest mało prawdopodobne. tak więc sprawdzaj ceny w czytniku, zawsze.

    Jednak to też nie jest wszystko. W T%$#o np. masz promocje, 2 za 1. Czyli nie sprawdzisz ceny dwóch produktów, a jednego na raz. Cena wtedy będzie duża. Dam przykład z pączkami i faworkami. Stały złączone dwie palety, na jednej pączki, na drugiej faworki. Na obydwu napis 2 za 1. Ludzie więc brali komplet pączków i faworków. Przy kasie oczywiście zniżka nie była naliczana, ponieważ promocja dotyczyła dwóch kompletów pączków, lub dwóch kompletów faworków. Tak samo jest np. z napojami. Pomarańczowe na promocji, ale wieloowocowe już nie.

    Pozdrawiam.

    1. Dzięki Tadeusz za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Co do czytnika – słuszna uwaga, też często sprawdzam ceny jak nie jestem pewien. Problem w tym, że niektórych produktów nawet bym nie podejrzewał, że mogą być droższe. A nie będę przy pełnym koszyku skanował wszystkich produktów. W rezultacie spędziłbym w markecie pewnie z trzy godziny zamiast jednej.

      Co do Tesco – świetny przykład. Też miałem różne akcje w promocjach typu „2 za 1”. O jednej z nich już pisałem:
      http://arkadiuszpodlaski.pl/wspaniale-promocje-tesco-czyli-ile-razy-jeszcze-beda-chcieli-mnie-oszukac/

  4. Przepraszam! Moze troche przesadzilem (zwazywszy tez na nocna pore pisania) ale po co tworzysz nowa nazwe skoro ten sklep ma juz swoja?
    I nie jest to zadne spolszczenie gdyz to jest nazwa sklepu a co do wymowy jest to na pewno „karfur” a nie „kerfur” co po polsku znaczy
    „skrzyzowanie” 😉 , a moze w ogole zacznijmy pisac: Depesz Mołd, Żan Pol Gotje etc. ;p

    1. Janusz, naprawdę doceniam Twoje uwagi i jak najbardziej mogę się zgodzić, że aby być w pełni poprawnym – powinienem użyć słowa „Carrefour”.

      Niestety jestem trochę zboczony marketingowo. Nie stworzyłem nowej nazwy – po prostu dopasowuję się do rynku. Nie neguję tego, że poprawna forma wymowy to „karfur”. Może to się przyjęło w innych krajach i kulturach.

      Polacy jednak w większości wymawiają i piszą „kerfur”. Wiem to z otoczenia, a na potwierdzenie tego, załączam liczbę wyszukań w wyszukiwarce Google:

      12100 – tyle razy w ciągu miesiąca została wpisana przez Polaków fraza „kerfur”

      1300 – tyle razy w ciągu miesiąca została wpisana przez Polaków fraza „karfur”

      Dane z Google Keyword Tool:
      https://adwords.google.com/o/Targeting/Explorer

      Liczby mówią same za siebie. Gdybym napisał „karfur” – mogłoby to być dla polskich użytkowników jeszcze bardziej niezrozumiałe.

  5. Pod spodem przecież piszę „Taniej nie kupisz” czyli jest to najniższa cena którą trzeba wykłócić 😀 A tak serio zacząłem zważać za ci i ile płacę kiedy w osiedlowym sklepiku przy mentosach wisiała cena 80gr. a przy kasie chcieli 2zł. Tylko oficjalny mail z przeprosinami od właściciela sprawił że nie zgłosiłem sprawy do UOKiK.

  6. Tesco w UK, w razie wyższej ceny przy kasie niż na półce zwraca podwójną różnicę, a mimo to większość sklepów ma kilku godzinne lub nawet dniowe opóźnienia w zmianie niektórych etykiet, co wynika czasem z lenistwa, a czasem z nadmiaru pracy personelu. Wiem, bo sam tam pracuję. Polecam całkiem dochodowe zajęcie w wyszukiwaniu produktów, najlepiej „half price” z nieaktualną ceną. Zmiana promocji w nocy z wtorku na środę w całym kraju…;D

    1. Dobre praktyki z UK 🙂 Obawiam się Daniel, że przy polskiej mentalności moglibyśmy puścić Tesco z torbami 🙂

      Jakiś czas temu była podobna akcja, tyle że związana z przeterminowanymi produktami. Studenci znaleźli ciekawy sposób na kieszonkowe:
      http://www.wykop.pl/link/143359/studencki-pomysl-na-biznes-2600-zl-za-przeterminowane-towary/

      Kolejny przykład:
      http://www.youtube.com/watch?v=xWpc0wraumA

      Z oddawaniem podwójnej różnicy w cenie, trzeba by było wymyślić porządny regulamin. Inaczej jedna pomyłka na sklepie mogłaby ich drogo kosztować 😉

  7. Ta pani nie mogła powiedzieć, że nie zwróci różnicy. Prawo mówi wyraźnie, że cena jest ofertą handlową. Jeśli taka była podana, to taką klient płaci. Miała obowiązek zwrócić różnicę.

    1. Jestem przekonany, że o tym wiedziała. Sporo jednak ludzi zrezygnuje przy pierwszej odmowie i tak właśnie zarabia sklep. Tłumaczenia są różne, ale dopóki się nie powie magicznych słów: „proszę kierownika”, „jutro będziecie w gazecie”, „rzecznik ochrony praw konsumenta” itp. – można odejść z kwitkiem.

      Niestety sporo konsumentów nie wie, że ma prawo do odzyskania różnicy w cenie. A jak wie, to im się nie chce czasu tracić… albo nie chcą sobie ciśnienia podnosić 😉

  8. ja zauwazylem inną ciekwą praktykę, mianowicie zwiekszanie liczby sztuk przy naliczaniu paragonu. W marcu dwa razy zdarzyło mi się to w Realu. Za pierwszym razem była to szynka tarczynskiego, i pewnie tylko dlatego zauwazylem ze jest dwa razy nabita, w przypadku czegos tanszego albo w wiekszej ilosci nie zwrocilbym uwagi. Pani w kasie zapytana dlaczego nabila 2 razy, z rozbrajającą miną odpowiedziała że są na niej dwa kody (na obu rozna cena;]). przy kolejnej wizycie miałem cudowne rozmnożenie cukru z 2 na 3kg….

    1. Kolejny ze sposobów zwiększania koszyka sprzedaży 😉

      Fajnie Marcin, że zwracasz na to uwagę. Jest to co prawda innego typu problem, ale warto mieć to na uwadze. W tym przypadku sytuacja dotyczy typowo kasjera/kasjerki i ich pracy. Wątpię, żeby ich przełożony mówił: „nabijajcie co któryś towar po dwa razy”. Chociaż kto wie 😉

  9. Trzeba będzie chodzić na zakupy z wzorem papierka w stylu:

    Miejsce, dnia …..

    Ja, ………., odmówiłem/odmówiłam zwrotu ….. (słownie: …..) za ……, tytułem niezgodności ceny towaru na półce (….., słownie: …..) oraz w kasie (……, słownie: ……) w sklepie ……..

    ……………………….. ………………………
    podpis i pieczątka podpis klienta
    pracownika sklepu

    Powinno to skrócić i uprościć domaganie się o swoje (nie? no to nie, podpis i pieczątkę poproszę). 😉

  10. Ależ Wy wszyscy doinformowani;]
    Widzę, że nudy totalne.
    Chciałbym Wam wyjaśnić: Nikogo nie usprawiedliwiam ale te teorie spiskowe dotyczące hipermarketów mnie śmieszą.

    Wyobraźcie sobie, że wszystko jest teraz skomputeryzowane (szok!) w tym także hipermarkety. Każdy hipermarket ma ok. 40 000 produktów w systemie na każdą kategorię. Kategorii jest zazwyczaj kilka: świeża żywność, sucha żywność, mrożonki, chemia, przemysłowy lekki, przemysłowy ciężki, mięso, zabawki, sport itd. itd.

    Jeden kod kreskowy (ten na produkcie) jest definiowany przez 10 podnumerów. Możecie zacząć liczyć: ok. 40 000 * 10 * ilość kategorii * ilość sklepów w całej Polsce (tak tak sklepy są scentralizowane, bo wymóg jest taki by każdy miał tę samą cenę).

    To co Wam wyszło u góry należy pomnożyć razy średnio 6 lat ponieważ, raz na ruski rok (taki dłuższy) baza danych jest czyszczona i usuwane są całkowicie numery produktów.

    Jak wchodzi promocja?
    A no w ten prosty sposób, że w systemie zakładana jest cena promocyjna odpowiednio po kategorii i produkcie. Następnie kopiowana na każdy numer kodu kreskowego. Informacja jest aktualizowana przez system tak, by była aktywna w dany dzień.

    Należy wziąć poprawkę na to, że są sklepy w których łącza są gorsze, jest gorsza sieć, telefon nie działa, serwer się zawiesił itd. itd. itd.

    Zmian cenowych co dobę jest kilka tysięcy (!!) i to, że raz na jakiś czas pojawi się błąd jest sprawą jak najbardziej normalną.

    Nikogo nie usprawiedliwiam, ale popatrzcie lepiej na to co się dzieje wokół Was. Na to co robi np. rząd, na to, że Wasz prywatność przestała istnieć a sami do tego dopuściliście. Tak na marginesie, kto nie ma konta na Facebooku? Ja nie mam, a Wy?

    A jeżeli chodzi o hipermarkety to pamiętajcie, że zdarzają się błędy na korzyść klientów, sprawdźcie sobie czasami kosztu pojedynczej butelki np. piwa, pakowanej w 6 pak…

    Pozdrawiam

    1. Padrissimo, sytuacja o której piszesz (butelek pakowanych w większe paczki) dotyczy błędu kasjerki. Głównie w tym temacie odwoływałem się natomiast do „zgodności ceny na półce z ceną w kasie” i „obsługi posprzedażowej”. Tutaj najczęściej mamy do czynienia, że cena na półce jest niższa i w kasie płacimy więcej – potwierdzają to kontrole w hipermarketach. Zdaje się że UOKiK publikuje raz na jakiś czas takie dane.

      W gronie moich znajomych na Facebooku pojawiła się rozmowa odnośnie tego wątku i jedna z osób wskazała rozwiązanie, które stosuje E.Leclerc. Tam są ceny elektroniczne na specjalnych czytnikach (zdaje się, że jest to nowe rozwiązanie i nie funkcjonuje jeszcze wszędzie). Nie wiem czy są połączone z całym systemem, ale pewnie są i domniemam, że to niemalże w całości rozwiązuje problem. Cena na półce powinna się wtedy zawsze zgadzać z tą w kasie.

  11. bez ekologii wegetarianizmu darmowej odnawialnej energii=zagłada będziecie kupować powietrze jak wodę i jak dinozaury wymrzecie

    Niewolnicy dostawali jedzenie i schronienie dziś sami muszą na to zarobić będą płacić za powietrze do oddychania jak kupują wodę do picia w hipermarkecie w butelkach bo ta z kranów rzek itp. nie nadaje się już do picia.

    kiedyś przedmioty produkowano na 20-30 i więcej lat nie psuły się jak dziś po 3 miesiącach są „niemodne”,popsutych nie opłaca się naprawiać=projektuje się je by po gwarancji psuły się, stały się „niemodne” i by ludzie w kółko kupowali nowe

    „sukces” w biznesie polegał na oszustwie a w polityce na kłamstwie! stąd kryzys! Niewolnicy=kasę gadżety mogą ci ukraść liczy się kim jesteś nie co masz+brak czasu i zdrowia by tym się nacieszyć stres strach ryzyko kradzieży napadu porwania

    potęga reklamy:) jedzcie śmieci i odpadki=miliardy much nie mogą się mylić! reklama to oszustwo fałszywa informacja powinna być zakazana ukrywa wady kłamie o nieistniejących zaletach

    ściągnij (za darmo) film o tym jak tv media reklama i rynek zrobiły ludziom wodę z mózgu uzależniając ich od zakupów http://nnk.art.pl/kgsp/twozywo/bnw/brand_new_world.wmv
    albo obejrzyj na stronie http://www.perswazja.kapitan.pl/index.php?id=6
    więcej informacji http://www.brandnewworld.pl

    http://www.youtube.com/watch?v=HQOR55lOtDY&NR=1 zeitgeist addendum cz 6 film odkrywajacy prawde o mediach religii wladzy rynku manipulacjach niewolnictwie i wyzwoleniu człowieka, szczególnie minuty 8:;22, 4:00, 5:57, 6:50, 7:17

  12. http://www.hipermarkety.bo.pl -dlaczego Białystok (300 tys. mieszkańców) od 10 lat miał tylko 1 monopolistyczny hipermarket, a w ciągu 2 miesięcy przed wyborami władze wydały pozwolenia na budowę …4 innych, z rażącym naruszeniem prawa !?

  13. Największe firmy w Polsce wykazują „straty” by nie płacić podatków zysk wysyłają za granicę sprzedają tandetę wykorzystują pracowników korumpują urzędników omijając prawo i normy niszczą środowisko na koniec przenoszą się do jeszcze tańszych krajów pozostawiając niespłacone długi, koszty leczenia pracownik ów i likwidacji skażenie środowiska

    60 % kradzieży w sklepach to wina sprzedawców i ochroniarzy- najlepiej wiedzą jak obejść zabezpieczenia, co kiedy i gdzie kraść, tylko 30 % kradną klienci, a ok.10% ginie w transporcie 🙁

    Dowcip: dziadkowie pytają wnuczka: – gdzie byłeś z rodzicami w niedziele? Wnuk: – „w kościele”a w którym?W Kerfurze

    inny dowcip: gdyby TESCO otwierali obok cmentarzy to całe rodziny odwiedzały by go co tydzień a nie raz do roku.

    to się nazywa galerie bo ludzie chodzą i oglądają towary zamiast je kupować:) co doprowadzi do ich bankructwa

  14. Carrefour w mieście gdzie mieszkam nie raz mnie celowo oszukał w kwestii cen na półce i w kasie, dlatego od 1,5 roku już tam nic nie kupuję i nie będę kupował w przyszłości.Radzę Wam robić tak samo, bo jak stracą kilkaset stałych klientów to głupki w garniturach pójdą po rozum do głowy.
    Pozdrawiam myślących.

    1. Myślę, że centra handlowe stają się teraz pewnym stylem życia. Jeździ się tam całymi rodzinami i załatwia od razu sporo spraw. Dzieci potarzają w kąciku zabaw, jedno z rodziców w międzyczasie może iść po zakupy do marketu itd.

      Chodzi mi Rafał o to, że sama lokalizacja sklepu już niejako daje mu sukces. Oczywiście jest wiele różnych czynników, ale ludzie chodzą do marketów tak czy inaczej, bo w centrum handlowym mają wiele różnych rzeczy pod nosem. Więc czemu nie mieli by od razu zrobić zakupów…

      Tam gdzie są ludzie, tam jest biznes…

  15. Ciekawe czy w przypadku kiedy sklep myli się na waszą korzyść też się wykłócacie o różnicę ;)? Robiąc zakupy w marketach trzeba się pilnować. Produkty są wymieszane (promocyjne z innymi, albo w promocji jest tylko jeden smak), ceny się różnią na kasie od tych na półek. Tam pracują ludzie, nie maszyny, każdy się pomylić może – czasem specjalnie żeby naciągnąć nieświadomych. Rzeczywiście za mało osób się upomina o swoje. Ja kalkuluję na szybko, jeżeli kolejka jest ogromna a ja mam do zwrotu 20gr, to nie zawracam sobie głowy. Jeżeli niewiele osób okupuje DOK to staram się odzyskać różnicę.

    1. Słuszne podejście Arek. Ja działam bardzo podobnie. Co prawda rzadko odpuszczam, ale jak się gdzieś śpieszę, mówi się trudno…

  16. Nieźle, nieźle A przed Świętami, to będzie się działo – żniwa dla sklepu.

    Pamiętam jak na gwiazdkę córce kupiliśmy z żoną sanki, wałek był robiony na cenie, więc i Ja ich wywałowałem kupując coś za 30 a było po 90 🙂 I mam piękne sanki.

    Ale rzeczywiście, trzeba walczyć o swoje.

    Najlepszego!

    1. W święta rzeczywiście jest ładne pole do obserwacji. Dużo więcej promocji i dużo więcej cenowych manipulacji 🙂

  17. mam takie jedno pytanie do autora tekstu… czy jesteś aż tak idealną osobą?? jesteś na tyle idealny, że nie popełniasz żadnego błędu?? takie sprawy załatwia się w punkcie obsługi klienta, bądź w odpowiednich urzędach.. takich jak np. urząd ochrony konsumenta, a jeśli uważasz że to przestępstwo to zgłoś doniesienie do prokuratury. Czujesz się oszukany to zgłoś to, a nie od razu tworzysz nieprawdziwą teorie że sklepy zarabiają takimi metodami!!proponowałbym porozmawiać z osobami które pracują w sklepach(które zajmują się wykładaniem etykiet!) jak to się odbywa, odnoszę wrażenie że nie wiesz dlaczego tak się dzieje!! tam pracują tylko ludzie!!! zdaję sobie sprawę, że pojawiają się tego typu sytuacje, ale chyba każdy ma prawo do popełnienia błędów… podejście przy obsłudze ciebie może było nie najlepsze, ale tego już nie będę oceniał.. nie odnosisz wrażenia że gdyby stosowali takie metody to strzelili by sobie samobója?? przecież każdy sklep walczy o klienta a nie z klientem… nie chcę tutaj nikogo bronić ani oskarżać, ale czasem trzeba wziąć pod uwagę czynnik błędu ludzkiego… pozdrawiam

    1. Jesteś na tyle idealny, że nie popełniasz żadnego błędu??

      Nie jestem idealny i popełniam błędy. Bardzo często.

      Takie sprawy załatwia się w punkcie obsługi klienta, bądź w odpowiednich urzędach.. takich jak np. urząd ochrony konsumenta, a jeśli uważasz że to przestępstwo to zgłoś doniesienie do prokuratury.

      Właśnie tak zrobiłem. W artykule użyłem słowa „punkt informacyjny”, ale w zasadzie można to nazwać „punktem obsługi klienta”. Nie chcę składać żadnych doniesień, pisałem to wcześniej w komentarzach. Chcę, żeby market podchodził do mnie uczciwie oraz żeby inni klienci mieli się na baczności.

      Proponowałbym porozmawiać z osobami które pracują w sklepach(które zajmują się wykładaniem etykiet!) jak to się odbywa, odnoszę wrażenie że nie wiesz dlaczego tak się dzieje!! tam pracują tylko ludzie!!!

      Pracowałem przez kilka lat w hipermarketach. Zdaję sobie sprawę, że błędy się zdarzają.

  18. no to nie rozumiem w tym momencie tych wszystkich wyliczeń ile to sklep zarabia na stosowaniu takich praktyk.. i sugerowania że takich artykułów jest więcej na sklepie. market podchodzi do ciebie uczciwie oddając ci różnice(ewentualnie można też oddać zakupiony towar) w punkcie informacyjnym, jest to forma która dla mnie jest jasna i zrozumiała,że jest to błąd sklepu więc trzeba zachować się uczciwie. więc nie wiem o co tyle halo. uogólnianie(patrz- stwierdzenie że tak sieć postępuje w stosunku do klienta) zaistniałej sytuacji jest wg mnie nie na miejscu!! jest wiele sytuacji w których to klienci są nieuczciwi w stosunku do sklepu,np. specjalnie podkładają rzeczy między tańsze artykuły i żądają zwrotu różnicy, i sklepy nie robią z tego wielkiej sensacji(przynajmniej ja nie spotkałem się z publicznymi oskarżeniami).

    1. Uczciwie to by było, jakbym się nie musiał wykłócać, prosić kierownika itd.

      Halo jest między innymi po to, żeby inni konsumenci również wiedzieli, że można otrzymać zwrot różnicy w cenie. Być może dla Ciebie jest to oczywiste, ale dla wielu osób nie.

      To, że klienci też czasem postępują nieuczciwie – w pełni się zgadzam. Są nawet tacy, którzy kradną :> Z tego też można zrobić osobny artykuł, ale nie to jest tematem tego wpisu.

      Niestety takich produktów jest więcej na sklepie. Chodzę do punktu informacyjnego dość często ze zwrotami. Zbyt często…

  19. Nie macie ludziska zielonego pojęcia jak wygląda praca w zaplutym markecie, a wygadujecie takie farmazony. Straszne. Pokrótce – towar leży w półce, pod nim cena. System wybiera z samego rana jakie ceny dostają pracownicy do aktualizacji. Z racji nieudolności ludzi tworzących taki system pracownik dostaję pik cen, z których większość to duplikaty i idą do kosza. Potem system uzna, że ceny jednak się zmieniają ale nikt nie drukuje nowych cen, ba nie ma żadnego komunikatu o zmianie. Albo najlepsze – cena zmienia się z rana ale system nie drukuje nowych cen tylko te cholerne duplikaty. Asortymentu na jednym dziale można zliczyć w setkach. Przez 8 godzin pracownik musi rozłożyć ok. 4 półtora tonowych palet z towarem, sprzątać, czołować dział, dbać aby nie było dziur w półkach. Takie podstawowe obowiązki. Czy Wy naprawdę myślicie, że taki pracownik ma czas aby biegać do biur, sprawdzać system, drukować co chwilę zaktualizowane ceny i biegać po całym dziale je wymieniając? Personel nic tutaj nie zawinił tylko nieudolność „góry”.

    Tak gwoli sprostowania bo rzygać mi się chce jak widzę takie góry „bulszitu” wypisywane przez ludzi, którzy nie wiadomo skąd nagle uważają się za ekspertów z dziedziny, o której nie mają zielonego pojęcia. Praca w markecie jest parszywa z natury, proszę nie róbcie z tego dodatkowo piekła na ziemi.

    1. Dzięki Albert za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Jesteś pierwszą osobą, która konkretnie opisała jak to wygląda po drugiej stronie. Można spojrzeć na całą sytuację z troszkę innego punktu widzenia.

  20. Widzę, że temat wzbudza kontrowersje i różne emocje, u mnie zresztą też. Nie winił bym pracowników, tak, jak napisało kilku komentujących – praca w hipermarketach to często harówka za marne grosze. Jeśli pracodawcy często nie dbają o pracowników to dlaczego mieli by się przejmować niewłaściwymi cenami na pólkach. A nóż ktoś nie zauważy i kupi…

  21. Miałem kiedyś podobny problem, ale na większą skalę.
    Byłem w supermarkecie (nie podam nazwy) ale jest on zaopatrzeniowy dla sklepów itp. Kupiłem sobie buty, na półce było napisane 200zł, jednak przy kasie naliczono mi 300zł. Całe szczęście, że akurat zakupy były dość niewielkie i zauważyłem różnicę, ostatecznie zwrócono mi pieniądze.

    Ale jak podkreślam, był to sklep zaopatrzniowy dla innych sklepów, więc wiele ludzi wydaje tam po kilka tysięcy, więc takiej różnicy po prostu mogą nie zauważyć, a dla sklepu 100zł do przodu.

    Pozdrawiam
    Jakub Jakubowski

  22. Sam nagminnie mam takie sytuacje. Nie zawsze chce mi się walczyć o swoje, ale jak tylko mam czas to nie odpuszczam. Może nauczą się w końcu uczciwości.

  23. Właśnie.. to nie tak, że sklep chce oszukać klientów. Poza tym na etykietach zawsze jest napisane od kiedy do kiedy trwa promocja. Nie ma co się wtedy wytrząsać nad biedną kasjerką, tylko kulturalnie zwrócić uwagę, że cena nie została zmieniona i wtedy na pewno nie będzie problemu ze zwrotem różnicy. Trochę kultury i empatii dla ludzi pracujących za marne grosze w nieciekawej atmosferze.

Leave a Comment