Od pewnego czasu w sieci krążył straszak na SPAMERÓW, nieetycznie tworzących i pozycjonujących swoje strony internetowe. O kim lub o czym mowa? Oczywiście o Pandzie… Google Pandzie…
Co się kryje pod pseudonimem Google Panda? Otóż jest to kolejny, większy update algorytmu popularnej wyszukiwarki Google. W założeniach miała usunąć z indeksu wszystkie spamerskie strony, a bynajmniej ich większość. Miała też skutecznie wyeliminować zjawisko zduplikowanej treści.
Praktyka pokazuje, że różnie z tym bywa, ale ziarno niepewności zostało zasiane… Spora część internetowej społeczności webmasterów i pozycjonerów, z niepewnością patrzy w przyszłość. Często jest jednak tak, że Google najpierw coś wprowadza, testuje, a dopiero potem ogłasza. I wygląda, że tak właśnie było w przypadku Pandy. Być może częściowo Panda była już obecna wcześniej… chociażby na zasadzie testów.
Początkowo Google Panda wprowadzona została dla fraz w języku angielskim, teraz możemy podziwiać jej działanie również w Polsce. Jeśli zastanawiałeś się czy Panda już jest w Polsce, czy jeszcze nie – no to teraz mamy potwierdzoną, oficjalną wiadomość od Google.
Tak czy inaczej nie spodziewałem się żadnej rewolucji. I póki co, nic złego się nie dzieje :) Jeśli chodzi o moje witryny – mają się całkiem dobrze. Żadnych drastycznych spadków ani wzrostów. Nic nie odbiega od normy i naturalnych skoków pozycji poszczególnych fraz. Z pewnością na ostateczne wnioski trzeba będzie jeszcze poczekać. Jak napisało bowiem Google:
W przypadku większości języków zmiany dotyczyć będą średnio 6-9% zapytań w stopniu, który może być zauważalny dla użytkowników. To znacznie mniej niż podczas pierwszego wprowadzenia Pandy, które dotknęło prawie 12% angielskojęzycznych zapytań. Obecnie wdrażamy zmiany dla wszystkich języków poza chińskim, japońskim oraz koreańskim, nad którymi nadal trwają prace.
Źródło: Blog Google Polska
U mnie zauwazylem delikatny wzrost, ale zapewne jest to skutek wysokiej jakosci tresci, a nie Google Panda engine. Dobrze, ze Google chce usunac spamerow seo z rynku. Moze wreszcie skonczy sie ten proceder i zostanie jedynie optymalizacja + tradycyjne platne kampanie SEM…
Kamilu, marzenia … ;)
Google może na pewno częściowo wyczyścić ranking z najbardziej śmieciowych stron. Spora jednak część i tak zostanie, gdyż granica między normalną stroną a stroną zapleczową może być niezauważalna.
Tak więc pozycjonowanie w dalszym ciągu będzie kwitnąć… a pozycjonerzy będą się po prostu dostosowywać do rynku ;) Jeśli Google wprowadzi zmiany, pozycjonerzy znajdą nowy sposób, aby je obejść i do w nieskończoność ;)